11.04.2012

Kumple Ghost Ridera. Piekielni superbohaterowie

Już 13 kwietnia do kin wejdzie "Ghost Rider 2". Główny bohater, Johnny Blaze uwielbiany jest przez fanów między innymi za swój "piekielny" image. W kinie pojawiło się jeszcze kilku tego typu superbohaterów z piekła rodem. Który z nich wydaje Wam się najciekawszy?

Kruk (1994)

Film zyskał rozgłos już przed premierą, ze względu na tragiczną śmierć na planie Brandona Lee, który został postrzelony. Aktor wcielał się w brutalnie zamordowaną gwiazdę rocka, która powraca z zaświatów do życia by zemścić się na swoich prześladowcach i prowadzona jest przez tajemniczego kruka.

Obraz doczekał się wielu kontynuacji, zaś główny bohater z charakterystycznym makijażem niczym black metalowiec, stał się jedną z bardziej charakterystycznych postaci jeśli chodzi o lata 90.




Maska (1994)

Nieco mniej piekielny, ale równie demoniczny "na wesoło" był Jim Carrey po założeniu tajemniczej maski. Z jednej strony rozśmieszał, z drugiej strony przerażał swoją nieprzewidywalnością i zachowaniem.

Obraz miał niesamowite efekty specjalne, które zostały docenione Oscarem, zaś Jim Carrey i jego charakteryzacja po założeniu Maski do dziś wzbudzają zachwyt.




Spawn (1997)

Głównym bohaterem jest pułkownik Al Simmons, członek amerykańskich służb specjalnych, który ginie z rąk swojego przełożonego, jednak powraca do życia poprzez podpisanie paktu z diabłem.

Nazwany Spawnem, rusza by mścić się na swoich prześladowcach, jednak miotany przez swoje wspomnienia, rozpoczyna również walkę ze złem, które go stworzyło. "Superbohater" oczywiście ma lansiarską maskę oraz strój. Komiks na podstawie którego powstał film jest kultowy, zaś film okazał się wielką klapą - fani nazwali obraz wręcz profanacją. Dzisiaj to już tylko ciekawostka.




Blade: Wieczny łowca (1998)

W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć Blade'a, który jest dhampirem - posiada wiele nadludzkich zdolności, jest odpornym na światło lecz cierpi na wciąż nawracający głód krwi. A wszystko przez to, że jego matka została ukąszona i zabita przez wampira w ostatnim miesiącu ciąży.

Motyw jest klasyczny - Blade walczy z wampirami, pomaga ludziom, w tle się zakochuje, jednak sama wizja wampirów, które są wszędzie (mają swoje przedsiębiorstwa oraz swoich ludzi w każdej instytucji) plus dość mocne i śmiałe sceny spowodowały, że nie był to ugrzeczniony film dla nastolatków, tylko porządne kino akcji dla dorosłego widza z charyzmatycznym bohaterem. Obraz doczekał się jeszcze dwóch zdecydowanie gorszych kontynuacji.




Daredevil (2003)

Ben Affleck jest tematem wielu żartów, jednak gdy pojawił się w 2003 roku jako Daredevil, stał się wręcz pośmiewiskiem. Sama postać jest w miarę ciekawa - niewidomy prawnik w nocy zamienia się w superbohatera i walczy ze złoczyńcami, dzięki swoim niezwykłym umiejętnościom. Motyw typowy dla superbohaterów Marvela.

Film się jednak okazał totalną klapą finansową, Ben Affleck w kombinezonie wyglądał wręcz zabawnie, zaś fani komiksu nie byli w stanie znieść jak bezczeszczone jest dzieło stworzone w latach 60 przez Stana Lee i Billa Everetta.




Hellboy (2004)

W tłumaczeniu na polski, Hellboy to po prostu "Piekielny Chłopiec", demon przywołany przez Rasputina, który miał być bronią masowej zagłady, jednak zostaje uratowany przez Amerykanów. Postać ta na stałe wpisała się w kanon bohaterów komiksowych i oczekiwania pod względem ekranizacji były bardzo wysokie. Za reżyserię wziął się wizjonerski Guillermo del Toro, zaś główną rolę zagrał Ron Perlman.

Obraz był poprawny, Perlman do roli pasował idealnie, charakteryzacja również była udana, jednak mimo to film okazał się zaledwie mocnym średniakiem. Zarobił jednak na siebie tyle, że powstała kontynuacja.




Constantine (2005)

Postać Johna Constantine'a, w którego wcielił się Keanu Reeves nie wyróżnia się z pośród innych przedstawionych bohaterów swoim przebraniem  - wygląda raczej jak przeciętny szary człowiek. Posiada on jednak dar rozpoznania tajemniczych istot, które kroczą po Ziemi w ludzkich ciałach.

Główny bohater to raczej typ, który prędzej nam się skojarzy z prywatnym detektywem-egzorcystą niż herosem o supermocach. Sam film nie do końca przekonał fanów komiksu "Hellblazer", na podstawie którego był realizowany, ani nie wdarł się na listy przebojów, jednak okazał się zaskakująco przyzwoitym obrazem, który dzisiaj można obejrzeć bez większych zgrzytów.



Jędrek Bukowski