11.03.2012

"John Carter" - hollywoodzki blockbuster oceniony

"John Carter" to prawie 300 mln dolarów wydanych na realizacje przez studio Walta Disneya. To także ogromne oczekiwania ze strony fanów, gdyż film jest adaptacją klasycznej powieści fantastycznej "Księżniczka z Marsa", która została napisana równo 100 lat temu. Część krytyków zdążyła już przepowiedzieć obrazowi wielką klapę finansową. A jak jest w rzeczywistości?

"Podstawowym problemem filmu jest nieunikniona świadomość towarzysząca widzowi podczas seansu, że dosłownie wszystkie elementy "Johna Cartera" zostały przez te sto lat kina do cna przewałkowane." - pisze Dariusz Kuźma na Stopklatce. Dodaje jednak, że "świat "Johna Cartera" jest piękny i wciągający, lecz doświadcza się go z emocjonalnym dystansem". 

Jeszcze bardziej dosadnie pisze o tym Łukasz Muszyński na Filmwebie: "Deja vu, które odczujecie wielokrotnie w trakcie pokazu, będzie więc efektem popkulturowego sprzężenia zwrotnego".




Większość krytyków porównuje obraz do takich filmów jak "Gwiezdne Wojny", "Avatar" czy też "Tańczący z wilkami". Recenzenci jednak nie uznają tego jako wadę, lecz twierdzą wprost, by dać się porwać wartkiej akcji i pędzącej fabule. 

"Andrew Stanton prowadzi fabułę dynamicznie i nie pozwala się widzowi nudzić. Wszystko przesycone jest akcją - walkami w powietrzu na statkach napędzanych światłem oraz na ziemi (...) Pod względem technicznym film jest perfekcyjny. Widać dokładnie na co poszło te 250 mln dolarów" - twierdzi Adam Siennica z Hataka.




Większość polskich recenzji ocenia "Johna Cartera" w miarę pozytywnie, ale pod warunkiem, że przymkniemy oko na to, iż nie będziemy oczekiwać niczego więcej niż niezobowiązującej i nieco naiwnej rozrywki. Przemysław Dobrzyński na Onecie pisze wprost: "John Carter" to pełna akcji, humoru i wspaniałych efektów specjalnych opowieść, którą świetnie się ogląda, choć raczej nie zagości w naszej pamięci na długo".

Nieco gorzej jest film odbierany na zachodzie. Opinie są mocno podzielone, zaś na Rotten Tomatoes "John Carter" zbiera coraz więcej zgniłych pomidorów. 



Opr. Jędrek Bukowski